Ostatnio będąc w Empiku ciężko nie zauważyć nowych reedycji w złotym wydaniu. Mam na myśli oczywiście Sagi Baldur's Gate i Icewind Dale. ;) Szczególnie obok wydania tej pierwszej ciężko przejść obojętnie, co zresztą widać w rankingach sprzedawanych tytułów.
Myślę że nie trzeba ich chyba nikomu przedstawiać - osobiście plasuję je w ścisłej czołówce swoich ulubionych gier. ^^ CD-Projekt niewątpliwie sprawił nam na koniec wakacji świetny prezent, który na długie godziny przykuje do komputera nie tylko Piotra i mnie, ale i masę innych fanów gier tworzonych na silniku Infinity. Oczywiście w grę wchodzi nieco starsze pokolenie graczy, choć może znajdzie się również trochę 'świeżej krwi'. ;]
Wydanie wszystkiego na jednym krążku DVD to wielka wygoda - jeśli ktoś nie wie, pierwotnie Wrota Baldura (obydwie części + dodatki) zajmowały 11 płyt CD. Szczególnie podczas pierwszej części gry żonglerki płytkami ciężko było uniknąć. Teraz problem znika, a razem z wydaniem dostajemy na płycie garść modów, dość obszerny poradnik i instrukcję, oraz kilka innych mniej potrzebnych rzeczy. :P Design pudełka w przeciwieństwie do innych wydań Extra Klasyki jest niczego sobie - na szczęście nie ma ani śladu tego paskudnego błękitu. W środku oprócz płyty książeczka - niczego sobie, ale moim zdaniem wydrukowanie niewielkiego fragmentu instrukcji i poradnika jest niezbyt praktyczne. Wolałbym np. skromniejszą, ale o wiele przydatniejszą kartę pomocy podręcznej ze skrótami klawiaturowymi.
Na koniec, żeby nie było tak różowo, trochę ponarzekam. Niby wszystko jest cacy, ale jednak są niedoróbki które ośmielę się opisać:
- Może przeglądając zawartość płyty na Windowsie nie widać pliku Thumbs.db, jednak mnie na jego widok mdli. Część użytkowników Linuksa zapewne również.
- Nazwanie katalogu ze ścieżkami dzwiękowymi 'muza' to jakaś profanacja, zresztą nie ma przecież takiego słowa w języku polskim. (Co z tego że sam go czasem używam, mowa potoczna to co innego. ;] )
- Co do samych soundtracków - oczywiście dźwięki same w sobie są cudowne. Ale utwory (poza tymi z pierwszej części BG) są kompletnie nieopisane. Ani w nazwie pliku, ani w tagach wewnątrz niego. Można było bardziej się przyłożyć.
- Ostatni, ale za to najbardziej rażący mankament - menu które ujrzymy po włożeniu płyty do czytnika. Bez obrazy, ale wygląd tych przycisków to dla mnie estetyczne zabójstwo. :P O ile w przypadku Icewind'a jeszcze jakoś to pasuje, to przy BG w połączeniu z tą czcionką wygląda tra-gi-cznie. Zobrazuję to:

Oceńcie sami. ;P Pomijając te drobne niedociągnięcia obydwa wydania na pewno warte są tego by znaleźć się na naszej półce. Tymbardziej że cena zachęca - lepszej rozrywki za takie pieniądze chyba nie dostaniemy. ^^' Byłbym zapomniał - jeśli ktoś jest chętny na wspólną przygodę w trybie multi, czy to w BG czy ID, niech da znać. Ale ewentualne rozpoczęcie dopiero w październiku. ;D